-
- Teraz będzie mój ulubiony, polski projektant?
- Ulubiony? Przecież dopiero pokazał swoją
pierwszą kolekcję i jeszcze nic nie ujawnił ze swojej drugiej!
Mimo młodego wieku, niedawnego debiutu i póki co, jeszcze
małego dorobku artystycznego, ZWYRD (Grzegorz Marcisz), skradł już serca wielu
swoimi kolekcjami. I to nie tylko w Polsce. Niemieckie media modowe zachwyciły
się jego niekonwencjonalnym podejściem do mody, a holenderski Fashionclash
zaprosił go do prezentacji swojej pierwszej kolekcji w Maastricht. Sama
pamiętam, jak przy okazji tego i owego wydarzenia, był przedstawiany innym,
jako „to ten chłopak, o którym Ci tyle mówiłem/mówiłam…”. Mój szef, Branko Popovic, mówił: „To niesamowite, że tak młody chłopak, ledwo
po pierwszym roku studiów, tworzy tak dojrzałe, spójne i piękne kolekcje. Nie
radzą sobie z tym doświadczeni projektanci, a on to potrafi!”
ZWYRD wprowadza trochę bałaganu do Polskiego podwórka
modowego. Podczas swoich pokazów ujawnia, że męska moda potrafi być ciężka i
właśnie męska. W estetyce Grzegorza nie ma miejsce na mężczyzn w zbyt
dopasowanych spodniach czy zbyt kolorowych printach. Fenomen jego projektów
polega na tym, że zachwyca ludzi uwielbiających modę, jak i również ludzi,
którzy mają o niej blade pojęcie. Sam twierdzi, że tworzy ubrania, jakie
chciałby nosić.
Jego druga kolekcja, zaprezentowana podczas 11 edycji
FashionPhilosophy Fashion Week Poland była, niestety, dość niefortunnie
ulokowana w czasie. Mimo to, sala pokazowa na OFF Out of Schedule była
pełna. W katalogu czytamy:
„Kolekcja ‘Self Destruct’ opowiada o samozagładzie umysłu
oraz o zniszczeniu świata przez ludzi.”
Tematyka pokazu rzeczywiście krążyła wokół science-fiction
oraz futuryzmu – te inspiracje widać dokładnie w całej kolekcji. ZWYRD oparł
swoje projekty na odcieniach szarości, metalicznego srebra, kobaltu, czerni i
bieli. Dodatkowym elementem był wzór, który przypominał eksplozję. Jednak ZWYRD
zaskakuje przede wszystkim formą – nie znajdziemy u niego oklepanych
geometrycznych, architektonicznych czy asymetrycznych krojów, które zawładnęły
polskimi wybiegami od kilku dobrych sezonów.
Zamiast tego, mamy luz, łaskawy dla sylwetek oversize, czy zabawę
proporcjami. Grzegorz wychodzi naprzeciw trendom i wszystkim znanej już estetyce, tworząc
inspiracje do dalszej interpretacji.
Trzymam kciuki za Grześka, a innych zapraszam serdecznie do
zaznajomieniem się z jego twórczością.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz