sobota, 1 listopada 2014

#3 ZWYRD @ Fashion Week Poland

-         





  
           -  Teraz będzie mój ulubiony, polski projektant?
                -    Ulubiony? Przecież dopiero pokazał swoją pierwszą kolekcję i jeszcze nic nie ujawnił ze swojej drugiej!


Mimo młodego wieku, niedawnego debiutu i póki co, jeszcze małego dorobku artystycznego, ZWYRD (Grzegorz Marcisz), skradł już serca wielu swoimi kolekcjami. I to nie tylko w Polsce. Niemieckie media modowe zachwyciły się jego niekonwencjonalnym podejściem do mody, a holenderski Fashionclash zaprosił go do prezentacji swojej pierwszej kolekcji w Maastricht. Sama pamiętam, jak przy okazji tego i owego wydarzenia, był przedstawiany innym, jako „to ten chłopak, o którym Ci tyle mówiłem/mówiłam…”.  Mój szef, Branko Popovic, mówił: „To niesamowite, że tak młody chłopak, ledwo po pierwszym roku studiów, tworzy tak dojrzałe, spójne i piękne kolekcje. Nie radzą sobie z tym doświadczeni projektanci, a on to potrafi!”


ZWYRD wprowadza trochę bałaganu do Polskiego podwórka modowego. Podczas swoich pokazów ujawnia, że męska moda potrafi być ciężka i właśnie męska. W estetyce Grzegorza nie ma miejsce na mężczyzn w zbyt dopasowanych spodniach czy zbyt kolorowych printach. Fenomen jego projektów polega na tym, że zachwyca ludzi uwielbiających modę, jak i również ludzi, którzy mają o niej blade pojęcie. Sam twierdzi, że tworzy ubrania, jakie chciałby nosić.

Jego druga kolekcja, zaprezentowana podczas 11 edycji FashionPhilosophy Fashion Week Poland była, niestety, dość niefortunnie ulokowana w czasie. Mimo to, sala pokazowa na OFF Out of Schedule była pełna.  W katalogu czytamy:
„Kolekcja ‘Self Destruct’ opowiada o samozagładzie umysłu oraz o zniszczeniu świata przez ludzi.”


Tematyka pokazu rzeczywiście krążyła wokół science-fiction oraz futuryzmu – te inspiracje widać dokładnie w całej kolekcji. ZWYRD oparł swoje projekty na odcieniach szarości, metalicznego srebra, kobaltu, czerni i bieli. Dodatkowym elementem był wzór, który przypominał eksplozję. Jednak ZWYRD zaskakuje przede wszystkim formą – nie znajdziemy u niego oklepanych geometrycznych, architektonicznych czy asymetrycznych krojów, które zawładnęły polskimi wybiegami od kilku dobrych sezonów.  Zamiast tego, mamy luz, łaskawy dla sylwetek oversize, czy zabawę proporcjami. Grzegorz wychodzi naprzeciw trendom i wszystkim znanej już estetyce, tworząc inspiracje do dalszej interpretacji.



Trzymam kciuki za Grześka, a innych zapraszam serdecznie do zaznajomieniem się z jego twórczością. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz