sobota, 27 grudnia 2014

#10 Mariusz Przybylski Wild Heart

Polish version:

Z projektami pana Mariusza Przybylskiego ‘spotkałam’ się pierwszy raz 2 lata temu, kiedy to Adam Szymczak, znany jako Fashionable Innovations, przybiegł na spotkanie ze mną w pięknym płaszczu w drzewne słoje. Mimo prostej formy, płaszcz zachwycał oryginalnym printem, a innowacyjne połączenie go z neonami i ogromem ćwieków wręcz podkreślały rude, wierzchnie cudeńko. W ciągu kilku miesięcy, również dzięki uprzejmości Adama, miałam przyjemność uczestniczyć w pokazie kolekcji AW14, której elementy przez kolejne miesiące były wielokrotnie wykorzystywane w talent-show’ach popularnej stacji telewizyjnej. Sama z czasem zainwestowałam w kilka ubrań z kolekcji Philosophy by Mariusz Przybylski, przez co projektant został usadzony na moim osobistym podium, ulubionych, polskich projektantów.

sobota, 6 grudnia 2014

#9 Central Saint Martins - Short Course Review

Polish Version:
(English Version to be found below)

Legendarna szkoła w legendarnym mieście, marzenie dla wielu ludzi powiązanych i pasjonujących się modą I sztuką. Imponująca lista absolwentów, lider w dziale edukacji artystyczno-modowej, jak również najlepsi wykładowcy z wielkim doświadczeniem zawodowym, oraz akademickim. I ostatecznie – niebotycznie wysokie czesne, nie do opłacenia przez dużą grupę ludzi. Te kilka luźnych sentencji idealnie opisuje Akademię Sztuk Pięknych w Londynie, na którą składa się 6 college’ów:

- Camberwell College of Arts
- Central Saint Martins
- Chelsea College of Arts
- London College of Communication
- London College of Fashion
- Wimbledon College of Arts


Istnieją jednak sposoby doświadczenia oferty tej wybitnej placówki, bez konieczności wydawania przynajmniej 9 tys funtów samego czesnego za rok. Tutaj pojawiają się ‘short courses’, czyli krótkie kursy. W te wakacje miałam przyjemność uczestniczyć w jednym z nich i przy okazji podzielić się moimi wrażeniami i wspomnieniami związanymi z CSM. 

Oferta edukacyjna z krótkich kursów w UAL (Univeristy of Arts London) różni się nie tylko ze względu na przedmiot, ale również poziom i okres trwania. Przyszli studenci mogą wybierać między aktorstwem, biznesem, modą, reklamą, projektowaniem (również multimedialnym), ilustracją, ale również bardziej akademickimi przedmiotami, jak historia sztuki czy kuratorstwo. CSM oferuje ogrom tygodniowych kursów, jednak te, których celem jest pełne przygotowanie do danej dziedziny, jak np. grafika komputerowa, potrafią trwać nawet miesiąc. Ceny również różnią się od siebie, i to nie tylko ze względu na okres trwania kursu – najtańsze kursy kosztują ok 200 funtów, jednak niektóre sięgają nawet 2000 funtów, najczęściej te, związane z przemysłem modowym (buuu!). Ceny różnią się również między colleg’ami, dlatego warto zawsze przejrzeć całą ofertę edukacyjną UAL, bez koncentrowania się tylko na samym CSM. Warto jednak wspomnieć, iż kursy w UAL nie są najdroższymi na ‘rynku’ – włoskie szkoły modowe życzą sobie często ponad 3000 euro za 3 tygodniowy kurs, a w Polsce, szkolenia, potrafią kosztować ok 5000 złotych.

Początkowo zadecydowałam na wybranie kursu z ‘Event Management’ (Zarządzanie wydarzeniami). Jednak dwa dni przed moim wylotem z Polski, otrzymałam maila, iż mój kurs został odwołany i mogę wybrać inny, w tym samym czasie i ceną. Te ograniczenia w pewnym sensie zmusiły mnie do wybrania ‘Advertising Art. Direction’ (czyli kreatywny i wizualny aspekt reklam), co również poskutkowało w zwrocie kosztów kursu. Niestety, wraz z tym wyborem ujawniło się kilka problemów – 90% mojej grupy płynnie posługiwało się programami graficznymi, jak Abode Photoshop, czy InDesign. Ja, niestety, oprócz wiedzy, iż takie programy istnieją, nie wiedziałam, gdzie podziać kursor od myszki, co sprawiło, że byłam dość opornym uczniem dla nauczycielki. Kolejną przeszkodą, która trochę utrudniała zadanie mi i części grupy, było przekonanie prowadzącej, wręcz jedna z zasad dobrej reklamy, iż hasło powinno opierać się na zabawnej grze słów. Mimo, iż dość nieźle radzę sobie z językiem angielskim, moje zdolności gry słów nigdy nie będą tak dobre, jak w moim ojczystym języku. Pomimo to, cała grupa (ok 15 osób) była początkowo ‘sparowana’ do narzuconych tematów prac, a następnie każdy mógł działać indywidualnie nad swoimi wybranymi produktami i tematyką. Ja osobiście postanowiłam się skupić na reklamach modowych, których ‘próbki’ możecie zobaczyć poniżej. Poza stricte praktycznymi zajęciami, mieliśmy również możliwość brana udziału w pogadankach i krótkich wykładach, których celem było wprowadzenie nas, od A do Z w tematykę przemysłu reklamowego. Od przedstawienia największych nazwisk w tej branży, poprzez najlepsze reklamy wszechczasów, po porady, jak tworzyć dobre reklamy i znaleźć pracę w tym zawodzie.


Czy zdecydowałabym się jeszcze raz, na przeznaczenie mojego stypendium, na ten kurs? Zdecydowanie tak. I mam nadzieję, iż w ciągu kilku najbliższych lat, będę miała znowu możliwość odbyć kilka kursów na University of Arts in London. Obecnie, znowu odkładam na kurs, tym razem jednak online. I mam nadzieję, że o nich również napiszę.

PRAKTYCZNE ASPEKTY:

Zakwaterowanie:
Londyn jest niestety koszmarnie drogi. Jednak UAL sugeruje kilka opcji, które pozwalają sporo zaoszczędzić. Opcją, dla mnie najlepszą, którą sama wybrałam, był jeden z uniwersyteckich akademików. Nie tylko są stosunkowo tanie, to na dodatek większość z nich znajduje się w 1-wszej i 2-giej strefie londyńskiego metra, oraz zazwyczaj relatywnie blisko samego uniwersytetu. Druga opcja to rodzina goszcząca, jednak za lepszą lokalizację trzeba więcej zapłacić. Większość informacji na ten temat można znaleźć na stronie UAL.

Jedzenie:
W budynku CSM znajduje się studencka stołówka, która serwuje stosunkowo tanie jedzenie, oraz w miarę zjadliwe. W akademikach można korzystać z dzielonych kuchni. Należy jednak pilnować swoich rzeczy, gdyż jednej nocy ktoś ‘pożyczył’ moją łyżeczkę i oddał dopiero następnego dnia.

Transport:
Niestety, po Londynie ciężko chodzić, dlatego ja korzystałam z metra. Budynek Central Saint Martins znajduje się niedaleko dworca kolejowego King’s Cross, jednak warto doliczyć sobie dodatkowe 10 minut na przejście dość długiej ścieżki, między szkołą, a stacją metra. 


Student house view







English Version:

Legendary school in legendary city, a dream for many people connected and passionate with fashion. Impressive list of alumni, top of the top when it comes to artistic and fashion quality of studies, as well as the tutors, professors and their field and academic experience. And lastly – incredibly high tuition fees, which are unreachable for many people. These few sentences describe perfectly University of Arts in London, which consist of 6 colleges:

- Camberwell College of Arts
- Central Saint Martins
- Chelsea College of Arts
- London College of Communication
- London College of Fashion
- Wimbledon College of Arts

 However, it is still possible to experience this crème de la crème of artistic and fashion education, without paying at least 9.000 pounds. Here comes short courses, and one of these I had a pleasure to attend during my summer holidays – Central Saint Martins; “Advertising Art Direction”. Therefore, here I come, with my short dairy, memories and impressions. 

The educational offers regarding UAL short courses differs not only due to the subject, but also it’s level or duration. Prospective students can choose from various disciplines, starting from acting, business, fashion, advertising, graphic design, illustration, but also from more ‘academic’ and theoretical subjects, like history of art or curating. There is a huge amount of one-week courses, however courses which aim is to introduce properly, for example, to graphic design last for one month. Prices also differs per season and field of interest – from my small observation the most expensive are these connected with fashion (booo!); price ceiling for courses oscillates between 200 pounds until 1700.

 I firstly decided to take a course in ‘Event management’. Two days before my departure from Poland, I’ve received an e-mail, that my course had been cancelled and I have to choose a different course, with the same price and in the same time period. These limitations ‘forced’ me to take ‘Advertising Art Direction’, and resulted also in the return of course’s costs ( <3) – meaning, I got somehow a free course. The problem, which I sadly occurred that majority of my fellow students were fluent with graphic programs, like Abode Photoshop, InDesign, etc. I, however, knew nothing about these programs, what made me the most difficult student for my teacher.  Another small issue, which I believe was faced by all students, who were not English-native-speakers, was the fact, that due to our teacher experience the 50% of advertisement success is a good word-game. No matter, how well I speak and use English, my abilities of playing with English phrases and words will never be as good as in Polish language. Despite that, the entire group (around 15 students) were paired up and were asked to work firstly on prepared task, and later as individuals on chosen projects. I personally decided to work on fashion ads, which results you can see below. Except practical aspects, we had also small lectures, videos screening and a proper introduce to the advertising market. Starting from the best advertising art directors, through award-winning ads, through the vintage pieces, ending up with tips and tricks, including how to get into the industry.

Would I do it again? Sure I would. And hopefully, in next few years I will have a pleasure in attending few more courses at University of Arts in London. Currently I am saving money for some online courses, also at UAL – therefore stay tuned, if you want to know my opinion in that case.

PRACTICAL ASPECTS:

Accomodation:
London is sadly very expensive. However UAL suggests few ways on how to save money on accommodation. Option, which I choose was student house. Second, also suggested by the university are host families. I personally think, that student houses are better option, since its still cheaper, majority of them are located in 1st and 2nd London’s sphere, and often relatively close to university itself. For these matter I recommend to check UAL’s website.

Food:
Inside CSM, students can find a canteen with relatively cheap and tasty food. Except that, in student house on every floor there is a kitchen to share with others.

Transport:
Obviously – tube. Central Saint Martins is placed closely to King’s Cross, however you still need to walk approx.  10 minutes to the school’s buildings itself. 




Photos which had been used present ZWYRD's Fashion Show @ Fashionclash Maastricht

Photos which had been used present ZWYRD's Fashion Show @ Fashionclash Maastricht

Photos which had been used present ZWYRD's Fashion Show @ Fashionclash Maastricht

poniedziałek, 17 listopada 2014

#8 NUNO GAMA @ FPFWP


Jeden z najbardziej znanych portugalskich projektantów. Zdobywca wielu prestiżowych nagród "Globo de Ouro" i "7 de Ouro".”


Tak opisany został portugalski projektant, Nuno Gama, w kolejnej, polskiej edycji Top Model. Ciekawe jest to, iż Nuno Gama, oprócz obecności w TVN’owskim programie, zaprezentował swoją kolekcję również na ostatniej edycji FashionPhilosophy Fashion Week Poland.

Nuno Gama koncentruje się na męskich kolekcjach, które często prezentują jego wielką pasję, jakimi są uniformy wojskowe. Jest również członkiem grupy założycieli Modalisboa i PortugalDashion, gdzie jego kariera osiągnęła wymiar światowy. Został on również uhonorowany przez Museum of Portugal. Brał też udział w wielu wystawach w kraju i zagranicą, m.in. "Mode Gitanes" w Louvre Museum. Większość jego projektów jest silnie skoncentrowanych na różnorodnych wizjach marynarek – od tych wojskowych, poprzez słoneczne, casualowe. Tak było również podczas prezentacji kolekcji Nuno na polskim tygodniu mody.

Jeżeli ktokolwiek miał wnieść trochę słońca i ciepła do piz*ającej zimnem i złem Łodzi, to musiał być to portugalski projektant. Elementy marynarskiego stylu, printy z pomarańczami, czy patch-workowe jeansy, idealnie wpasowują się w klimat wiosenno-letni. Oprócz słomkowych kapeluszy, czy plecionki, które przypominają węzły żeglarskie.

Mimo, iż projekty Nuno są ozdobne i kolorowe, nadal prezentują typowo męskie sylwetki, bez balansowania na granicy gender. Marynarki idealnie podkreślają sylwetki i sprawiają, iż każdy mężczyzna odnajdzie się w jego ubraniach. 







czwartek, 13 listopada 2014

#7 BOLA - BAJER OLA @ FPFWP



Ze smutkiem można stwierdzić, iż Designer Avenue na Polskim Fashion Weeku ukazuje, w większości monotonną stylistykę i gamę kolorystyczną. Dla kontrastu, pojawiają się tam również kolekcje, które rozkładają na łopatki świeżym podejściem i kreowaniem trendów, zamiast ich powielaniem. 

Mimo, iż od przeszło roku widzimy na polskich i światowych wybiegach ukłon w stronę wygody, czy sportowego luzu, sport-casual daje jeszcze wiele miejsca na kreatywność. Swoją własną ideę, perspektywę na wykorzystanie wszechobecnego ‘strojnego-dresu’ przedstawiła BOLA – Bajer Ola w swojej kolekcji „.fylgir”.

W pierwszych sylwetkach zaprezentowanych podczas pokazu, dominowała semi-transparentna biel, wzbogacona białymi oraz metalicznymi nadrukami. Autorskie grafiki, na pierwszy rzut oka przypominają greckie meandry, jednak z każdą, kolejną stylizacją, wzory stają się coraz bardziej wyraziste, różnorodne i zmieszane. Daje to miłe wrażenie ‘pstrokatości’, jednak przez ograniczenie kolorów nie nadaje temu zbyt awangardowego i nachalnego wydźwięku.

Każda kolejna sylwetka ukazywała rozwój historii, jaką zaplanowała Bola. Widać w niej pomysł, konsekwencję, ale również kreatywność. Oprócz wspomnianej mikstury wzorów, występowała również duża mieszanina materiałów – jedwab, wełna, bawełna czy szyfon. Dodatkowy urok został nadany przez sportowe czapeczki z daszkiem z zabawnie przewiniętymi włosami wokół nich.


W porównaniu do poprzednich kolekcji, można śmiało stwierdzić iż Bola zrobiła krok na przód – jej marka się rozwija, zostaje doceniana i zauważana, oraz kreuje trendy, które spokojnie można przenieść na polskie ulice, co nadal nie jest jeszcze takie proste. 

Cały pokaz można zobaczyć TUTAJ.




piątek, 7 listopada 2014

#6 M jak moda. M jak maruda.

“London Fashion Week's future hangs in the balance amid accusations it's being squeezed out by New York and Milan.” - BY BELINDA WHITE | 20 SEPTEMBER 2011



Ostatnia edycja FashionPhilosophy Fashion Week Poland budziła negatywne emocje, wiele miesięcy przed rozpoczęciem. Problemy finansowe, promocyjne, modelki, zarząd, błędy merytoryczne – wszystko było na ‘nie’, wręcz grożono FPFWP, że zapewne będzie to ostatnia jego edycja.  Przyszedł Polski Tydzień Mody, a tam – jeszcze więcej marudzenia. I chyba nikt nie ma już wątpliwości do tego, co było również po. W tym poście, mam zamiar trochę stanąć w obronie FPFWP. Może moje podejście wynika z tego, iż byłam ‘gościem międzynarodowym’, może z braku doświadczenia w bywaniu na modowych wydarzeniach, a może po prostu z dystansu. Były potknięcia, których nie mam zamiaru bronić (niedzielne pokazy OFF’owe), czy takie, o których nie mam pojęcia (warunki backstage’u na OFF’ie).

“Fashion Week has been around in some form or another for 70 years, but (wouldn’t you know it?) fashion people have been complaining about it for even longer.”  - By ERIC WILSON; Published: September 4, 2013
Tak zaczyna się artykuł z The New York Times, sprzed roku, na temat nowojorskiego tygodnia mody – który jest uważany za wzór dla wielu, w szczególności tych, których na nim nigdy nie było. Mimo ponad 70 lat doświadczenia, na tej imprezie nadal zdarzają się wpadki. ‘Podsiadacze’ miejsc są ewidentnie bardziej wprawieni niż nasi polscy amatorzy, a opóźnienia w pokazach prowadzą do międzynarodowych nieporozumień. 

Mimo, iż dla niektórych porównania do topowych tygodni mody z polskim może się wydawać dużym naciągnięciem rzeczywistości, to jednak każdy z nich ma podobny cel – promowanie projektantów i ich nowych kolekcji  - zarówno tych od dawna docenionych, jak i debiutujących.  Mam wrażenie, iż gdyby połowę tej wystukanej na klawiaturze zawiści i marudzenia przeznaczyć na promocję projektantów, dyskutowanie na temat ich ciężkiej pracy i wielomiesięcznych przygotowań, wszyscy by zyskali. Jednak patrząc na ilość i rodzaj publikacji, to właśnie oni, niestety ucierpieli, ginąc w całych niepotrzebnych przepychankach.

Drogie Marudy – może czas zweryfikować swoje wymagania i zrozumieć, że nie ma wydarzeń idealnych? W razie jakichkolwiek dalszych wątpliwości może zorganizujecie konkurencyjną, perfekcyjną imprezę?

Zapraszam do zapoznania się z dodatkowymi artykułami (1, 2, 3) oraz z (trailerem, w szczególności od 1:46) filmu ‘The Tents’ -  jak będę miała możliwość go obejrzeć, z chęcią podejmę dalszą dyskusję.  


#fashionpeopleproblems #thatsmyseatbitch

poniedziałek, 3 listopada 2014

#5 ODIO & Jakub Pieczarkowski @ Fashion Week Poland




“Przez tę kolekcję, będę żyć przynajmniej 5 lat krócej”

Jeżeli ktoś miał nabałaganić, zadziwić, rozkochać i oszołomić podczas FPFWP, bezdyskusyjnie musiał być to duet Odio & Jakub Pieczarkowski.  Duet już wcześniej zadziwił swoją kolekcją, zdecydowanie odchodzącą od polskiej mody, która lubi bazować na eleganckich kolorach i krojach, wytwornych i pięknych, lecz nieporywających. Na szczęście to właśnie Odio & Jakub wprowadzili na rodzime wybiegi dawno niewidzianą awangardę. Zaledwie 2 miesiące temu, bardzo poufnie i w wielkim sekrecie, dostałam cynk o tworzonej kolekcji. Po zobaczeniu jednego zdjęcia miałam przeczucie, że Ola i Jakub pracują nad pięknem. Myślę, że nie spodziewałam się jednak tego, co zostało pokazane na wybiegu.

Pierwsza część kolekcji opierała się na zwiewności materiałów oraz form, których dekolty, obniżone talie, patchwork materiałowy i wzorowy, teoretycznie odbiegał od znanej stylistyki duetu. Dużym zaskoczeniem były też semi-sportowe sukienki – mimo, iż nie był to ortalion, wsadzenie w te projekty dresiary mogłoby miło odmienić polskie ulice. Dominowały jednak delikatne kombinezony i sukienki , które dają ciekawą inspirację na nadchodzący (oby jak najszybciej) sezon wiosna-lato 2015. Chociaż nie da się jednoznacznie określić jednym słowem tych projektów, możemy tam zauważyć elementy etniczne i boho, jednak w dość stonowanej, beżowej tonacji
.
Jak Odio i Jakub zachwycają wszystkim, o czym wspomniałam, tak rozkochują jednak swoimi nadrukami. I właśnie one, zdominowały drugą część pokazu - tu się działy cuda. Kiedy jednak zapytałam o inspiracje, zostałam odesłana z kwitkiem:

„Przedstaw swoją własną interpretację – właśnie to chcemy uzyskać.”

Zupełnie jak Mark Rothko, który lubił fakt, iż widownia w jego obrazach widziała więcej, niż on sam tam zamieścił.

Od bizantyjskiego przepychu, po egipskie formy, przez chrześcijańsko-liturgiczne łączenia kolorystyczne, po linie w stylu Art Deco. Kleopatra pewnie byłaby zachwycona taką tuniką, ewentualnie odwzorowanie wzorów na kielichu liturgicznym również prezentowałoby się wybornie. A jeżeli chcemy już wspomnieć Azję, to stylowy ninja też zainteresowałby się czarnym kompletem męskim.


Podsumowując? Kolekcja na światowym poziomie. Jeżeli ktokolwiek mógłby nas godnie reprezentować zagranicą, bezdyskusyjnie są to Ola i Kuba. A ja odkładam pensję na zakup chociażby jednego cuda. 

Cały pokaz możecie obejrzeć TUTAJ. 






niedziela, 2 listopada 2014

#4 KAS KRYST @ Fashion Week Poland


- Proszę Pani, ta sukienka, prosta mała-czarna, jest idealna i na ślub, i na pogrzeb.

Tak kiedyś pani ekspedientka próbowała namówić moją Mamę na zakup pewnej sukienki. Żarty, żartami, jednak uniwersalność i szyk, który zapewnia czerń jest bezdyskusyjny. Są jednak projektanci, którzy czerń potrafią wykorzystać nie tylko przy wspomnianych okolicznościach.
Młoda, zdolna, polska projektantka - KAS KRYST, daje nam powód, aby z jej czarnych ubrań najlepiej w ogóle nie wychodzić.  


Ciężko uwierzyć, że jeszcze niespełna rok temu, w kwestiach polskiej mody byłam raczej analfabetką. Mimo mojego braku wiedzy, regularnie jednak słyszałam o projektach Kas Kryst i to w samych superlatywach. Moje uwielbienie zaczęło się od poznania samej projektantki w MPP – butiku Młodych Polskich Projektantów (nadal mam cichą nadzieję, że dojdzie do jego reinkarnacji), co z resztą skończyło się na zakupie spódniczki jej projektu.


W tym roku, Kas Kryst po raz kolejny przedstawiła swoją najnowszą kolekcję na FashionPhilosophy Fashion Week Poland, na scenie OFF Out Of Schedule.  Czy Kas Kryst słusznie jest traktowana jako pewniak? Oczywiście, że tak. Przede wszystkim – jest królową czerni. Konstrukcje, stylizacje, formy i projekty sprawiają, iż nie mamy do czynienia z kolejnym, pseudo-artystycznym podejściem do najpiękniejszego koloru ze wszystkich, gdzie jedynym elementem ‘projektowania’ jest kilka wycięć i uskoków. Widoczne były również ciekawe łączenia faktur i tkanin – pół żartem, pół serio, można powiedzieć, iż czarna czerń, była łączona z wyblakłym czarnym, połyskliwym czarnym, jaśniejszym czarnym, czarnym-czarnym i czarno-czarnym. Gdzieniegdzie, zalotnie spod czarno-czarnego wystawał przeskalowany biały kołnierz, oversize’owa biała koszula, elementy szarości czy srebrne zdobienia.


Piękne w kolekcji Kas była również różnorodność sylwetek – od całkowicie przykrytych, po komplety podkreślające wcięcie w talii, odsłonięte ramiona, zaznaczona linia dekoltu, czy długość sukienek za kolana. W stylistyce Kas Kryst, prostota miesza się z oryginalnością, a uniwersalizm – z unikatowością. Dzięki takim propozycjom, każdy znajdzie jakiś modowy smakołyk dla siebie. 

Serdecznie zapraszam do zapoznania się ze zdjęciami, które chociaż w minimalnym stopniu oddają piękno tej kolekcji.

UWAGA: DO ZDJĘĆ LEPSZEJ JAKOŚCI, PEŁNEJ KOLEKCJI ODSYŁAM TUTAJ!






sobota, 1 listopada 2014

#3 ZWYRD @ Fashion Week Poland

-         





  
           -  Teraz będzie mój ulubiony, polski projektant?
                -    Ulubiony? Przecież dopiero pokazał swoją pierwszą kolekcję i jeszcze nic nie ujawnił ze swojej drugiej!


Mimo młodego wieku, niedawnego debiutu i póki co, jeszcze małego dorobku artystycznego, ZWYRD (Grzegorz Marcisz), skradł już serca wielu swoimi kolekcjami. I to nie tylko w Polsce. Niemieckie media modowe zachwyciły się jego niekonwencjonalnym podejściem do mody, a holenderski Fashionclash zaprosił go do prezentacji swojej pierwszej kolekcji w Maastricht. Sama pamiętam, jak przy okazji tego i owego wydarzenia, był przedstawiany innym, jako „to ten chłopak, o którym Ci tyle mówiłem/mówiłam…”.  Mój szef, Branko Popovic, mówił: „To niesamowite, że tak młody chłopak, ledwo po pierwszym roku studiów, tworzy tak dojrzałe, spójne i piękne kolekcje. Nie radzą sobie z tym doświadczeni projektanci, a on to potrafi!”


ZWYRD wprowadza trochę bałaganu do Polskiego podwórka modowego. Podczas swoich pokazów ujawnia, że męska moda potrafi być ciężka i właśnie męska. W estetyce Grzegorza nie ma miejsce na mężczyzn w zbyt dopasowanych spodniach czy zbyt kolorowych printach. Fenomen jego projektów polega na tym, że zachwyca ludzi uwielbiających modę, jak i również ludzi, którzy mają o niej blade pojęcie. Sam twierdzi, że tworzy ubrania, jakie chciałby nosić.

Jego druga kolekcja, zaprezentowana podczas 11 edycji FashionPhilosophy Fashion Week Poland była, niestety, dość niefortunnie ulokowana w czasie. Mimo to, sala pokazowa na OFF Out of Schedule była pełna.  W katalogu czytamy:
„Kolekcja ‘Self Destruct’ opowiada o samozagładzie umysłu oraz o zniszczeniu świata przez ludzi.”


Tematyka pokazu rzeczywiście krążyła wokół science-fiction oraz futuryzmu – te inspiracje widać dokładnie w całej kolekcji. ZWYRD oparł swoje projekty na odcieniach szarości, metalicznego srebra, kobaltu, czerni i bieli. Dodatkowym elementem był wzór, który przypominał eksplozję. Jednak ZWYRD zaskakuje przede wszystkim formą – nie znajdziemy u niego oklepanych geometrycznych, architektonicznych czy asymetrycznych krojów, które zawładnęły polskimi wybiegami od kilku dobrych sezonów.  Zamiast tego, mamy luz, łaskawy dla sylwetek oversize, czy zabawę proporcjami. Grzegorz wychodzi naprzeciw trendom i wszystkim znanej już estetyce, tworząc inspiracje do dalszej interpretacji.



Trzymam kciuki za Grześka, a innych zapraszam serdecznie do zaznajomieniem się z jego twórczością.